To prawda. Niby wszystko jest OK. Jest rodzina, mąż, dzieci ale czasem nachodzi taka chwila, że jakoś smutno się robi. Każdy biega to do pracy, to na zajęcia, to znowu spotkanie ze znajomymi z klasy. Biegają i siedzą ze współpracownikami, koleżankami ze studiów, widzą codziennie ludzkie twarze. Ja też widzę. Widzę twarze zmęczonych ekspedientek, spieszących się nie wiadomo do czego przechodniów, poirytowanych korkami kierowców, ale widzę też uśmiech rozgrzanej patelni, radość gotującego się ziemniaka i wesołe oczy rosołu. Czy mogę mieć powód do smutku? Czy mam prawo do tego?



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz