Przez pół dnia ryczałam. Janowi zebrało się na szczera rozmowę i to przez komunikator. Czasami zastanawiam się czy on nie nic do roboty? Przecież jak kilka godzin będzie ze mną pisał to w końcu go z tej roboty wywalą?
Jest mi strasznie przykro bo wychodzi na to, że ja mam we wszystkim ulegać i się dostosowywać do niego. Taki banalny przykład. Jan lubi kłaść się spać wcześnie, może nawet o 20-tej a ja przeciwnie. Ponieważ był ostatnio jakiś naburmuszony to dla świętego spokoju kładłam się grzeczniutko wcześnie, skutkiem czego buło kilkugodzinne przewracanie się z boku na bok, poty, uderzenia gorąca. Na pewno bardziej nasilone niż w normalnym funkcjonowaniu bo to przecież jest normalne, że wszelkie tego typu dolegliwości nasilają się podczas nocnego spoczynku. To jest całkiem podobnie jak z różnymi bólami. Zajęcie się czymś pozawala na troszkę zapomnieć o dolegliwościach, oczywiście o takich w miarę łagodnych.
Z jaką zazdrością patrzę na wpisy pisane przez babeczki w nocnych porach na jednym z for dyskusyjnych gdzie troszkę się udzielam. Czy im mężowie też wypominają nocne siedzenie przed komputerem?
No i oczywiście na seks też musiało zejść. I jedno musze stwierdzić. Zamurowało mnie jak po moim wyznaniu, ze właściwe dla mnie może nie istnieć, że mnie nie podnieca a pozwalam na to jedynie dla tego żeby on był zadowolony. Po tym jak on sam stwierdził że przez lata ja nie doznałam satysfakcji tylko on. Po moim stwierdzeniu, że ja nie chce rezygnować całkiem z seksu on... ucieszył się z tego, że ja nie chce całkiem rezygnować!! Matko a gdzie odrobina tej męskiej dumy?? Czy przez tyle lat jemu było wsio ryba czy ja mam z tego przyjemność czy nie? No tak, przykre to ale tak musiało być. I taki człowiek zarzuca mi brak uczucia?
Jest mi strasznie przykro bo wychodzi na to, że ja mam we wszystkim ulegać i się dostosowywać do niego. Taki banalny przykład. Jan lubi kłaść się spać wcześnie, może nawet o 20-tej a ja przeciwnie. Ponieważ był ostatnio jakiś naburmuszony to dla świętego spokoju kładłam się grzeczniutko wcześnie, skutkiem czego buło kilkugodzinne przewracanie się z boku na bok, poty, uderzenia gorąca. Na pewno bardziej nasilone niż w normalnym funkcjonowaniu bo to przecież jest normalne, że wszelkie tego typu dolegliwości nasilają się podczas nocnego spoczynku. To jest całkiem podobnie jak z różnymi bólami. Zajęcie się czymś pozawala na troszkę zapomnieć o dolegliwościach, oczywiście o takich w miarę łagodnych.
Z jaką zazdrością patrzę na wpisy pisane przez babeczki w nocnych porach na jednym z for dyskusyjnych gdzie troszkę się udzielam. Czy im mężowie też wypominają nocne siedzenie przed komputerem?
No i oczywiście na seks też musiało zejść. I jedno musze stwierdzić. Zamurowało mnie jak po moim wyznaniu, ze właściwe dla mnie może nie istnieć, że mnie nie podnieca a pozwalam na to jedynie dla tego żeby on był zadowolony. Po tym jak on sam stwierdził że przez lata ja nie doznałam satysfakcji tylko on. Po moim stwierdzeniu, że ja nie chce rezygnować całkiem z seksu on... ucieszył się z tego, że ja nie chce całkiem rezygnować!! Matko a gdzie odrobina tej męskiej dumy?? Czy przez tyle lat jemu było wsio ryba czy ja mam z tego przyjemność czy nie? No tak, przykre to ale tak musiało być. I taki człowiek zarzuca mi brak uczucia?


4 komentarze:
Skąd ja to znam???
Przepraszam, ale ja z późną rewizytą!
I nie wiem, co powiedzieć!
To była ja, fusilla, tylko nie udało mi sie dobrze określić przy akceptacji kometarzy!
A teraz się udało! Wybacz, ale technicznie słabam!
Pozdrawiam pięknie!
Dziękuję za pozdrowienia i Dla Ciebie również :) A co powiedzieć? Ech życie... Na szczęście nie zawsze są w nim takie dni.
Prześlij komentarz