czwartek, 9 października 2008

1, 2, 3... 10

Tak czasem sobie liczę i chyba pomaga, żeby nie wybuchnąć. Może powinnam po rosyjsku to przy okazji jeszcze bym kogoś uzdrowiła jak Kaszpirowski? :)
Zastanawiam się ostatnio co gorsze dla otoczenia, babskie klimakterium czy męska andropauza? O kobiecych problemach w okresie przekwitania coraz więcej się mówi, szuka się lepszych leków i sposobów łagodniejszego przejścia. Panowie? Właściwe to nie wiem czy mogą zastosować jakieś leczenie bo owszem mówi się, że coś takiego przechodzą ale jakoś mało. Dlaczego? Czyżby zakładano, ze oni z zasady nie lubią chodzić do lekarza a już tym bardziej z takimi problemami? Może właśnie powinno się głośniej o tym trąbić, żeby do nich dotarło? Ja już pomijam problemy seksualne ale coraz częściej odnoszę wrażenie, że zmiany w psychice a co za tym idzie w zachowaniu są duże i często gęsto powodują problemy małżeńskie. Czasem na prawe trudno wytrzymać jakieś takie humory, dziwne poglądy i zachowania. A może to nie ma zawiązku z jakąś andropauzą tylko oni po prostu tak mają?
Wiem, że kobiety też w tym okresie potrafią być nieznośne ale one przynajmniej starają się jakoś temu zaradzić.

Brak komentarzy: