wtorek, 16 września 2008

Co ludzie powiedzą?

Niedawno Jan zapytał mnie dlaczego nie chodzę do kościoła. Fakt, jestem osobą wierzącą i chodziłam ale od pewnego czasu nie chodzę, nie dlatego że przestałam wierzyć ale i tak nie o tym chciałam pisać. Mąż mi powiedział że jak sąsiadka nie widzi nas razem w niedzielę to co ona sobie pomyśli? Że już razem nie mieszkamy, że jesteśmy w separacji?
A czy to ważne co sobie sąsiadka pomyśli zwłaszcza że sama nie chodzi z mężem na mszę, chodzą każde na inną godzinę. A gdybym całkiem przestała wierzyć to? byłabym trędowata?
Ech to krótkie zdanie - co ludzie powiedzą? Jak ono często ogranicza ludzi w swoich działaniach, w byciu sobą. Oczywiście, że są pewne normy społeczne, przepisy prawne i zwyczaje środowiskowe ale czasem są to jakieś bardzo dziwaczne poglądy niektórych osób i środowisk. Dlaczego na przykład młody chłopak ubrany w czarne skóry i z dredami na głowie musi być zaraz ostatnim łotrem czy narkomanem? Czasem może to być o wiele lepszy człowiek niż nie jedna świątobliwa osóbka. A czy nie jest tak, że spojrzenia kierowane w stronę człowieka w skórach i z dredami są pełne pogardy albo strachu, że jest niebezpieczny?
A gdybym tak ja, osoba mająca 50 lat, pofarbowała sobie włosy na zielono to mogłabym przejść ulicą bez głupich spojrzeń? Hmm trzeb zrobić eksperyment :) oj ale może przynajmniej z innym kolorem? Nie lubię zielonego.
A gdybym tak przeszła się główną ulicą gwiżdżąc ulubioną melodię to nikt by się przynajmniej nie obejrzał? Czy nikt by nie pomyślał że coś u mnie z głową nie tak? A dla mnie to byłby może bardzo radosny dzień kiedy to chce się śpiewać, gwizdać a nawet skakać z radości. Czasem wydaje mi się, że zbytnie pokazywanie radości jest złe.

Brak komentarzy: