Jako osoba nie zmotoryzowana często korzystam ze środków komunikacji miejskiej. Wczoraj jadąc do przychodni przyglądałam sie współpasażerom, bardzo dyskretnie :) Zastanawiałam się dlaczego nie znalazłam ani jednej uśmiechniętej twarzy? Każdy zamyślony, zapatrzony ale bez nawet ułamka uśmiechu. Czy ci wszyscy ludzie mają aż tyle problemów? To chyba nie to bo z całą pewnością będąc w gronie znajomych ich wyraz twarzy zmienia się. Więc dlaczego w towarzystwie obcych pasażerów miejskiego autobusu taka powaga i dystans? Wydaje mi się, że kiedyś ludzie częściej dzielili się uśmiechem i to nawet wobec obcych ale przecież ludzi.
Postanowiłam zrobić eksperyment i uśmiechnęłam się do pani na przeciwko. Reakcja? Ogromne zdziwienie w oczach. Dlaczego? Przecież nie zrobiłam zeza! To, że życie często, gęsto daje nam w d... nie znaczy, że mamy się nie uśmiechać. Tak na pewno jest łatwiej.
Postanowiłam zrobić eksperyment i uśmiechnęłam się do pani na przeciwko. Reakcja? Ogromne zdziwienie w oczach. Dlaczego? Przecież nie zrobiłam zeza! To, że życie często, gęsto daje nam w d... nie znaczy, że mamy się nie uśmiechać. Tak na pewno jest łatwiej.


3 komentarze:
Kiedyś, choć nie były to czasy rajskie, to jednak więź między ludźmi była węższa. A dziś ta więź zanika. Każdy myśli o sobie i każdy chce być indywidualistą.
Ja się nauczyłam uśmiechać do ludzi, mimo iż ich reakcja jest nie zawsze odwzajemniona.
Ale jak to się mówi: "Ziarnko do ziarnka, aż zbierze się miarka" :)
Może dzięki takim osobom coś się zmieni? :)Oby
Mieszkam w małej miejscowości i w zasadzie nie jest tak strasznie bo wszyscy się znają, no prawie wszyscy. Uśmiech nic nie kosztuje i ja tam spokojnie będę sie usmiechać chociaż moze innym wydawać sie to dziwne. Najwyżej pomyślą że mam nie po kolei :))
40-stka
Prześlij komentarz