środa, 6 sierpnia 2008

Gorąco

Ostatnio mam bardzo często typowe dla mojego wieku wieku uderzenia gorąca. Teraz kiedy za oknem temperatura sięgała 30 stopni jest to wyjątkowo męczące, chociaż i przy niższych temperaturach potrafi dobrze dokuczyć, zwłaszcza że fale gorąca uderzają kilka razy na godzinę, czasem dosłownie raz za razem. Narzekam za bardzo? Może tak, szkoda tylko, że mój mąż nie chce tego za bardzo słyszeć. Właściwe to stale mi bardzo współczuje, przyjdzie pogłaska po główce, przytuli się.... No właśnie, przytuli się. Myślę, że każda kobieta mająca za sobą taki okres już wie o co chodzi? Niestety nawet ciepły oddech na szyi, czy gorąca dłoń wywołuje kolejne uderzenie i poty a już nie wspomnę o nieco bardziej ściślejszym przytuleniu. Czy na prawdę facetowi jest tak trudno to zrozumieć? Wiem, że bywają mało domyślni ale ja przecież o tym nie raz mówiłam.
Zastanawia mnie jedna rzecz, dlaczego właśnie teraz, w trudnym i "gorącym" okresie moja druga polówka ma ochotę na przytulanie tak często, przecież tak nie było? Oczywiście nie mówię, że wcale nie było. Nie wiem ile razy mam jeszcze o tym mówić bo w końcu wyjdzie na to że jestem skończoną marudą, że go odpycham więc póki co jakoś to znoszę ale na prawdę jest trudno.
No i co? gdzie asertywność, gdzie mówienie NIE? Znowu robię coś dla kogoś, coś dla świętego spokoju, wbrew sobie, wbrew swojemu dobremu samopoczuciu. A wystarczyłaby odrobina zrozumienia, odrobina cierpliwości z drugiej strony.
W efekcie tego wszystkiego chodzę trochę nie wyspana bo bardzo często wieczorem zamiast się położyć do łóżka czytam w kuchni do późnej godziny a rano jakoś pospać dłużej nie potrafię. Pewnie wolałabym posiedzieć dłużej przy kompie ale mogę usłyszeć że jestem uzależniona. Fajnie jest położyć się wieczorem na tapczanie, rozłożyć wszystkie kończyny jak najdalej od własnego ciała i pozwolić się chłodzić nocnemu powietrzu. Ja na prawdę nie potrzebuję wiele żeby poczuć sie dobrze zwłaszcza teraz przy wyższych temperaturach. Pewnie można sie od razu domyślić, ze chciałabym tak poleżeć sama ale zazwyczaj w takiej sytuacji pojawia się towarzystwo i dogrzewanie. Można by pomyśleć, że mi odbija z tym ciepłem ale przecież ja nie oczekuję, że każdego wieczora będzie tak a nie inaczej, jednak trochę wytchnienia chyba mi się należy? Jak powiem, że chce poleżeć sama to zaraz będzie naburmuszona mina itp. Więc cóż? pozostaje mi nocne czytanie książek. Chyba muszę sie wybrać do biblioteki.

Brak komentarzy: